Świnie, Świniaki i Prosiaki – Czyli moje hot podboje z neta.

Ostatnio jako szczęśliwa singielka przyglądam się mężczyznom i z bólem stwierdzam… Nie ma w czym wybierać.

Nie mówię tutaj o wyglądzie. Nie należę do kobiet, które dyskwalifikują faceta bo ma mniej niż 180cm ani nawet 170cm i mniej, nie chodzi o wygląd no może o schludność bo z brudasem nie będę.

°Mam na myśli podejście do kobiet i do związku. Dzisiejszy facet jest miły tylko dla kobiety, którą ma chęć zerżnąć a do innej nawet niechętnie mówi „cześć”.

°Jeżeli umawiasz się przez internet na pierwsze spotkanie, musisz udzielić odpowiedzi na pytania od po ile ważysz, ile masz wzrostu i jaki kolor włosów aż po czy lubisz anal.

°Kwiaty czy inne uprzejmości odeszły do lamusa. Jeżeli zapamięta żeby otworzyć Ci drzwi i udzielić pierwszeństwa to będzie szczyt dzisiejszych czasów. Jeśli jest inaczej to najprawdopodobniej masz doczynienia ze znudzonym, żonatym facetem.

°Spodziewaj się, że po spotkaniu usłyszysz, że masz fajne cycki i w sumie mogłaś założyć coś z dekoltem. Czy wspomniał, że uwielbia też gdy kobieta nosi szpilki? Ale nieee, on nie chce zaciągnąć Cię do łóżka.

°Jest miły, kulturalny, oczytany, spotkanie było miłe ale… Właśnie mu się przypomniało, że 13 lat był narkomanem i alkoholikiem.

°Łapiesz go na małych kłamstwach

°Ma 30lat, mieszka z mamą i bardzo lubi grać w gry, w sumie nawet całymi dniami ale to tylko dlatego, że nie ma nic innego do roboty. Szuka kobiety, która zastąpi mu mamę.

°Kiedy odmawiasz związku dowiadujesz się, że jesteś dziwką i szmatą a on nawet patykiem by Cię nie tknął.

°Kiedy odmawiasz seksu reakcja jest podobna.

Co z wami Panowie?

Reklamy

Dzień Dobry #2

4 rano… A ja nie śpię.

Myślę sobię o moim życiu, o tym, że od 3 lat czuję się w okresie „tym gorszym” po którym „ten lepszy” ma nadejść ale nie nadchodzi. W poprzednim poście już ustaliłm, że to pewnie kwestia moich „chęci” a raczej ich braku ale mimo to coś nie gra i nie pasuje.

Chciałabym by moje życie było choć trochę owiane rutyną, tj. moje życie emocjonalne bo to przyziemne już chyba bardziej rutynowe być nie może: praca – sen, sen – praca i tak w koło. Na nic nie mam siły a codzienność skupia się na bólu i pytaniach: czemu z jego nam nie wyszło? Czemu on nie mógł mnie szanować? Czemu już ma nową i zupełnie go nie obchodzę? Czemu, czemu i czemu. I żeby tak nie czemować to wspominam wszystkie złe historie z nim związane a na dodatek mam serdecznie dość myślenia o nim.

Szkoda, że na świecie jest ograniczona ilość fajnych facetów i mnie się takowi nie przytrafiają 😦
Inna rzecz: Praca.

Już drugi dzień będę musiała podziękować za obecność bo może nikt w to nie uwierzy ale jak się nie wiedzie to się nie wiedzie. Ja migrena jak 150, mama problemy hormonalne, które zaprowadziły ją do szpitala a brat… Biedne dziecko, które nie toleruje już chemioterapii i ktoś musi z nim być. W zasadzie to czym ja się przejmuję w tej sytuacji? Praca jak autobus – nie ta to inna, zresztą…

I tu chyba czas na zmiany. Powiem szczerze, że praca w Call Center to ciężki kawałek chleba i chyba żem się już wypaliła. Nie mam takiej cierpliwości i zaangażowania jak kiedyś, a trzeba je mieć żeby wykonać 800 telefonów do ludzi, którzy tego nie chcą, bluzgają na Ciebie za to, że odważyłeś się wykręcić ich numer telefonu i jeszcze przekonać, że dzwonisz akurat z tym czego potrzebują. Nie wspomnę już nawet o tym ile trzeba się naprzedzierać przez dogadywanie o RODO, dyskutować o tym, że abonent wie lepiej od Ciebie z czym i po co do niego dzwonisz albo posłuchać straszenia sądem a w ekstremalnych przypadkach utratą życia. Kurczę już chyba nie umiem…
No to co? Piszemy CV.

Jak znów rozpocząć dbanie o siebie?

Na ulicach widać kobiety. Jedne grubsze, inne chudsze ale umalowane i ubrane „jak kobiety”.

Otóż nie ja.

Ja wstaję rano, idę do łazienki, zawiązuję włosy w kitkę i idę jeść śniadanie. Później zalładam męską podkoszulkę (tak kupuję męskie bo są większe), zakładam legginsy i spódniczkę, wciskam adidasy i idę w świat.

Nie, nie wygląda to ładnie. Problem w tym, że ja się czuję tak brzydka, że nawet nie chce mi się starać. Po co makijaż, namalowane brwi, policzki z różem itp. Skoro nie mam zęba z przodu ani na zęba?

Kurczę, kiedyś jakbym chciała mieć nowy ząb to bym po prostu go miała. Może trzeba powrócić wspomnieniami do tego „jak do tego dochodziłam?”.

Byłam osobą niepełnoletnią – nie zarabiałam, więc kasa nie rozwiązywała problemów.

Moi rodzice też jej nie mieli…

Myślę, że problemów było jeszcze więcej niż dzisiaj ale chęci były silniejsze. Od dzisiaj koniec dennego płaczu a siadam i zaczynam działać! Przekopię wszystkich lekarzy w centralnej Polsce i dowiem się kto może mi pomóc za pieniądze, które jestem w stanie zdobyć.

Moje kroki do zmiany to przede wszystkim:

1. Terapia – na którą już chodzę.

2. Nowe ubrania i buty – bielizna, rajstopy z wzorami -takie sexy, tuniki i sukienki a do tego balerinki i botki.

3. Nauczę się robić nowe fryzury z moich wypadających włosów przez chorobę.

4. Koniec z mówieniem o sobie „paszkwil” „pasztet” „bydle”

5. Praca nad nadwagą.

Pan „P” i Pan „K”

Po historii z „Jego” nadejszła chwila aby kogoś sobie poszukać a przynajmniej tak mi się wydawało dopóki nie poszłam na terapię.

Poznałam na sławnym portalu randkowym pana „P” – bardzo miły Pan, bardzo sympatyczny, kulturalny i wykształcony (informatyk). Namówił mnie na spotkanie – ok! Odstrzeliłam się jak szczur na otwracie kanałów, no… Może nie sukienka i szpilki ale wyglądałam elegancko.

Spotkanie miłe ale nudne. Niemniej jednak dałam mu szansę.

Od spotkania dużo ze sobą rozmawialiśmy, dzwonił prawie codziennie, ja do niego także. Nawet zaczynałam o nim myśleć, on obiecał lody no i się spotkaliśmy. Było… Dziwnie. Szedł jakby „obok” a nie ze mną, prawie nic nie mówił, kiedy wrócił do domu odrazu poszedł spać. Słabo. Jutro było jeszcze słabiej bo powiedział, że nic z tego nie będzie. Trochę przykro.

Następnie poznałam pana „K”.

Pan „K” odrazu wydał mi się zdrowo porąbany ale, że udało nam się wpaść w całkiem bystry dialog na temat życia dałam mu szansę i spotkaliśmy się.

Dużo rozmawialiśmy, mówił szybko i nerwowo jak nakręcona pozytywka, spoglądając na moje piersi. Nie żebym nosiła dekolty bo w zasadzie chodzę jakby w workach czyli wszystkim co zakrywające i obwisłe.

Piszemy ze sobą z jakiś miesiąc już, zdążyłam dowiedzieć się, że nigdy nikogo nie miał, nie wierzy w dobro, mam duże piersi i chciałby uprawiać seks analny.

Jestem raczej z tych kobiet, których nie urzeka taka wiedza a wręcz odstrasza. Definitywnie stracił w moich oczach gdy opowiedział mi o swoim wypadzie do koleżanki i o tym jak było „fajnie”.

Dziękuję – Kurtyna.

Dzień Dobry #1

Cześć, jestem „A”, mam 24 lata i mieszkam w centralnej Polsce. Jestem szczęśliwą posiadaczką 20 kg nadwagi i problemów ze zdrowiem.

Kiedyś byłam wesołą, blondgłową licealistką. Oczy zielone i pełne nadzieji a uśmiech łamiący serca.

Miałam swoją pasję, swoje marzenia a co sobie postanowiłam to zamieniało się w fakty. 15-letnia kobieta sukcesu.

Wtedy… Poznałam „jego”. Jego z jego kiepską przeszłością, złym spojrzeniem, uwodzicielskim uśmiechem i „czystymi” chęciami. Wszystko jak w filmie, nawet seks, czasem była to kpmedia romantyczna a czasami ostra pornografia z ostrzeżeniami. Szkoda, że nasz związek szybko z filmu zamienił się w treść akt policyjnych z opisem „trudnych rodzin”. I z impetem zakończył się niedawno,po 7 latach.

W wieku 24 lat przeżywam kryzys 30 latki, która zbliża się do 40. Zamiast makijażu na policzkach łzy, zamiast uśmiechu unoszenie brwi, zmiast biżuterii w szafce psychotropy.

Rozwalone życie, rozwalone zdrowie, ciężkie choroby moich bliskich, poronienie, bezpłodność i rozstanie – jak się nie wiedzie to się nie wiedzie.

Zamierzam wrócić do tego co było kiedyś i wyjąć coś lepszego z dzisiaj.

Dlaczego Butterfly? Bo kiedy „jego” mnie poznał, taki miałam avatar na gg, który pięknie mnie odwzorowywał- mały, piękny, kruchy, motylek, który z pewnością siebie leci w świat.

NOWA LEPSZA JA!